10 września 2013

ANIOŁ DLA DAMY W KAJAKU





Dzień dobry  po długiej przerwie.
Jakiś czas temu miałam zaszczyt wykonać anioła z filcu. Był to prezent dla prawdziwej damy od kilku zakręconych i szykownych kobiet z formacji "Damy w Kajaku".
Pozdrawiam serdecznie wszystkie Panie.
I życzę... (nie wiem czego życzy się kajakarkom) pomyślnych nurtów, połamania wioseł? :).
Wszystkiego dobrego!

18 komentarzy:

  1. No proszę kolejny raz ktoś wykonał coś o czym myślę od dawna... przynajmniej wiem, że pomysł jest super. Bardzo mi się podoba filcowy anioł :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba, a pomysł powstał w głowie kajakarki Agi :)))

      Usuń
  2. Czego się nie dotkniesz, zamieniasz w złoto (czy to kamień czy filc, wszystko jedno ;-). Cudowna praca!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. ... Sto lat oczekiwania, ale warto było. Anioł ulotny i zmysłowy. Ciekawie dziubany (myślę, że igłą).
    Kiedyś wykonałam seryjne aniołki choinkowe. Myślę, że Twój jest większy.
    Co życzyć kajakarkom nie wiem, muszę spytać się córki, przepłynęła najbardziej popularne polskie spływy.
    Żeglarzom (wiem jako żeglarz) życzy się stopy wody pod kilem i pomyślnych wiatrów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, dziubany igłą :)
      Żeglarza pozdrawia bardzo dobrze wykwalifikowany Majtek pokładowy z kilkunastoletnim doświadczeniem :)))

      Usuń
  4. Anioł jest duży i piękny.. w realu ładniejszy niż na zdjęciach :P A kajakarkom życzy się szybkich nurtów, minimum kabinek, pięknej pogody, poczucia humoru i fajnego towarzystwa :) "Damom w Kajaku"... żeby nie opuściła ich wena i szaleństwo:P

    "Dama w Kajaku" - Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anioł ma około 30cm, może trochę ponad
      A Damom w Kajaku życzę wszystkiego o czym wspomniałaś :)))

      Usuń
  5. A może życz kajakarkom udanych "eskimosek", tak to się chyba nazywa, to jest udany powrót nad wodę po wywrotce kajaka przez odpowiednie uderzenie wiosłem pod wodą, bo ciężko w tym fartuchu ochronnym coś zrobić ze sobą; kiedyś mój kolega uczył się kajakować na Sanie, i właśnie przydarzyła mu się wywrotka, więc wyszedł na rękach, z głową pod wodą, bo nie umiał podnieść się na kajaku, dobrze, że dno było blisko; do dziś wspomnienie to wywołuje uśmiech na mojej twarzy; pozdrawiam serdecznie, Olfo.
    P.S. Aniołek przecudny, "urodny" - jakby powiedziała moja mama.

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj :),
    dziękuję za odwiedziny,
    a przygoda Twojego kolegi- straszna, całe szczęście, że z dobrym finałem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, pozdrawiam mocno i z ogromną niecierpliwością czekam na nowe wpisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowe wpisy mam nadzieję, już niedługo. Teraz mocno skupiłam się na utrzymaniu pracowni :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Witam, niezmiernie fascynujące miejsce, super wpis, wspaniale zaprezentowany, zapewne od czasu do czasu odwiedze twój blog, bowiem naprawde niezmiernie mi się w tym miejscu u Ciebie podoba, pozdrawiam Aluś :)

    OdpowiedzUsuń